Nowa rewolucja od Google!

Czyżby szykowała się mała rewolucja? Jakiś czas temu pojawiła się informacja, że Google zdecyduje się na wdrożenie HTTPS. Co to oznacza w praktyce dla przeciętnego właściciela strony WWW? Już wyjaśniamy!

Bezpieczeństwo przede wszystkim!

HTTPS (HyperText Transfer Protocol Secure), czyli jeden ze standardów komunikacji między użytkownikami a serwerem. Podstawową cechą, a jednocześnie zaletą HTTPS jest szyfrowanie naszego połączenia, inaczej niż w przypadku zwykłego HTTP, który wykorzystywany jest przez większość stron WWW. HTTPS wszystkie dane, jakie wysyłamy na serwer, szyfruje przy pomocy protokołu SSL. Jak rozpoznać, czy połączenie wykorzystuje HTTPS? To proste:

  • adres strony www rozpoczyna się od skrótu https://
  • na pasku adresu w wyszukiwarce pojawia się ikona zielonej kłódki.

Wykorzystanie standardu HTTPS najczęściej widoczne jest na stronach internetowych banków lub innych instytucji, które wymagają podania danych np. podczas rejestracji.

Google, a protokół HTTPS.

Już od kilku lat Google namawia właścicieli stron, aby ich serwisy wspierały standard HTTPS, który również wpływa na pozycję strony w wynikach wyszukiwania. Wszystko przez algorytm, który odpowiada za wyświetlanie wyników wyszukiwania, a który premiuje dodatkowo za poziom zabezpieczeń.

Od pierwszego października większość stron, na których znajdują się inputy, czyli miejsca, w które użytkownik może wpisać swoje dane, formularze kontaktowe, okno wyszukiwarki, powinny posiadać standard HTTPS, w przeciwnym razie w witrynie będzie pojawiać się informacja o niebezpieczeństwie. Dodatkowo wszystkie strony, które nie będą posiadać HTTPS, będą oznaczone jako niebezpieczne w trybie incognito, który dostępny jest w przeglądarce Google Chrome.

I co dalej?

Zastanawiacie się, w jaki sposób wpłynie to na wasze strony WWW? Zdecydowanie może prowadzić do zmniejszenia ruchu na stronie, czy obniżenia konwersji. Powód jest prosty — zaufanie! Każdy z nas miewa opory przed odwiedzaniem serwisów, które oznaczone są jako niebezpieczne.

Wygląda na to, że rozwiązania są dwa: albo właściciele stron WWW zdecydują się na zakup certyfikatu SSL, albo będą zmuszeni wyłączyć wszystkie inputy dostępne w witrynie.